Henryk Hałas (1922–1980) - Piechcinianin o niespożytej aktywności społecznej, zawodowej i politycznej, wybitny organizator, wizjoner i człowiek mocno związany z Piechcinem.

Zaczynał jako robotnik, a dzięki pracowitości, odwadze i oddaniu ludziom, stał się jednym z najważniejszych twórców rozwoju regionu. Dyrektor, inżynier, poseł – zawsze blisko drugiego człowieka. Choć od jego tragicznej śmierci minęły dekady, pamięć o nim nie przemija. Zostawił po sobie nie tylko zakłady i inwestycje, ale przede wszystkim wspólnotę, którą współtworzył i której służył do końca. Człowiek, który nie tylko budował fabryki, ale i łączył ludzi. Z robotnika stał się liderem, z lokalnego działacza – głosem regionu. Nie szukał tytułów, tylko efektów. Pracował z pasją, myślał przyszłościowo, był zawsze blisko ludzi. Piechcin był jego miejscem, jego misją – i jego dziedzictwem. Był postacią wyjątkową — oddany ludziom, otwarty, życzliwy i konkretny. Nazywano go „naszym dyrektorem”, „dobrym człowiekiem”, „swoim chłopem”.
Zginął tragicznie 31 stycznia 1980 r. Spoczywa na cmentarzu w Pakości [sektor 4, rząd 6, grób nr 3].
Życiorys Henryka Hałasa jest głęboko zakorzeniony — w ziemi, w pracy, w wartościach.
A wszystko zaczęło się od zwykłego uderzenia łopaty w ziemię. Tak właśnie było w 1858 roku w Wapiennie, a dwa lata później w Piechcinie, kiedy podczas wiercenia studni trafiono na coś twardego. Nie była to ani ropa, ani złoto. To był wapień — kamień, który nie błyszczał, ale niósł wartość. Dla ludzi, dla domów, dla całego regionu. Z tego kamienia — z pyłu, potu i dymu — zaczął rodzić się przemysł. Tak rozpoczęła się historia „białego zagłębia” na Pałukach. Z tego kamienia wyrastały nie tylko mury, drogi i domy... Z niego wyrastały także charaktery. Już dwa lata później rozpoczęto eksploatację.
W Bielawach, Piechcinie i Wapiennie zbudowano jedne z pierwszych w tej części Europy pieców kręgowych. W 1909 roku wprowadzono elektryczne wyciągi i sprężarki. A potem? Potem — jak lawina: kolejne piece w Piechcinie, młoty pneumatyczne, tysiące ton wydobywanego kamienia. Między 1882 a 1910 rokiem uruchomiono osiem kolejnych pieców kręgowych — sześć w Piechcinie i dwa w Wapiennie. Wydajność wzrosła z około 10 tys. do 160 tys. ton rocznie. Po odzyskaniu niepodległości, w 1922 roku, powstała polska spółka akcyjna: Fabryka Wapna i Cementu Piechcin. Rozbudowano zakład, rozpoczęto produkcję wapna budowlanego, nawozowego i hydratyzowanego.
W okresie międzywojennym, dzięki zmianom w systemie opalania pieców, produkcja dobowa osiągnęła 30 tys. ton. W 1945 roku zakład został przejęty przez państwo. Historia tej ziemi to nie tylko daty i liczby. Sercem tego miejsca był człowiek — twardy jak kamień, cichy jak wapienny pył i dumna, lokalna społeczność. To oni z kamienia uczynili fundament życia. Tu narodziło się coś więcej niż zakład — tu narodziła się wspólnota, a wraz z nią przyszłość.
W takiej rzeczywistości, 16 lutego 1922 roku, w rodzinie Cecylii i Ignacego Hałasów, przyszedł na świat Henryk – syn palacza pieców hoffmanowskich, wnuk robotników, dziecko Pałuk. Wychowywał się w cieniu pieców, wśród pyłu, huku i zapachu wapiennego ognia. Od najmłodszych lat znał wartość pracy i ciepło rodzinnego domu. Miał trzy siostry — Agnieszkę, Gertrudę i Martę oraz brata Jana. Matka, Cecylia z domu Furmaniak, nie pracowała. Ojciec — powstaniec wielkopolski, patrzył na syna z dumą.
W wieku 15 lat Henryk przekroczył bramę zakładu — nie jako gość, nie jako syn pracownika, lecz jako robotnik. Ojciec powiedział wtedy:
„Pójdziesz, Henryku, do roboty. Pomożesz mnie i matce. W laboratorium, u inż. Karaima, potrzebny jest goniec.”
Nie takie miał ambicje. Taka była potrzeba, to był przejaw troski o rodzinę.
Mimo młodego wieku, Henryk szybko poznał smak odpowiedzialności. Nie chciał być tylko trybikiem. Przemawiała przez niego niezwykła pracowitość i pokora wobec wiedzy.
Został próbobiorcą w laboratorium. A ojciec przekazał mu ostatnie rady:
„Oczy miej otwarte. Może chociaż ty, jak dorośniesz, nie będziesz musiał tak ciężko harować, jak twoi dziadkowie i ja.”
To życzenie spełniło się dopiero po ośmiu latach.
W międzyczasie nadeszła wojna. Młody Hałas trafił do pracy w młynie wapiennym – do miejsca, gdzie wapienny pył wdzierał się do płuc, a każdy oddech stawał się wysiłkiem.
Tak rozpoczęła się droga człowieka, który z posłańca stał się liderem.
Po wojnie — już jako młody działacz i spadkobierca tradycji robotniczej — współtworzył komórkę Polskiej Partii Robotniczej w zakładach, a później — członkiem PZPR, Komitetu Powiatowego w Szubinie i Komitetu Wojewódzkiego w Bydgoszczy. Nie dla stanowisk. Dla ludzi. Dla sprawy.
Był sekretarzem podstawowej organizacji partyjnej w swoim zakładzie pracy. Działał także
w Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. W 1947 roku zdał maturę — nie z przymusu, lecz
z ambicji. Wkrótce został kierownikiem personalnym, a następnie ukończył szkołę oficerską w Łodzi. Mimo tytułu podporucznika, nie wybrał kariery wojskowej. Wrócił do Piechcina.
1 stycznia 1948 roku — mając zaledwie 25 lat — został dyrektorem Zjednoczonych Zakładów Wapienniczych „Piechcin–Wapienno–Bielawy”.
W 1949 roku w jego życiu nastąpił kolejny przełom. Poślubił Bożenę Krzyżaniak — kobietę ciepłą, mądrą i oddaną. Ich związek był oazą w burzliwym świecie obowiązków.
Wkrótce urodzili się synowie: Leszek (27 maja 1951) i Janusz (28 czerwca 1954).
Rodzina była dla Henryka fundamentem. Często powtarzał, że wszystko, co robi, robi także dla nich — dla lepszej przyszłości.
Od 1951 roku pełnił obowiązki dyrektora Pomorskich Zakładów Przemysłu Wapienniczego
w Piechcinie, z trzyletnią przerwą na stanowisko dyrektora Centralnego Zarządu Przemysłu Wapienniczego i Gipsowego w Krakowie (1955–1957). W 1954 roku ukończył Wydział Ceramiczny Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.
W 1957 roku powrócił na stanowisko dyrektora w Bielawach. Rok wcześniej zapadła decyzja o kompleksowej rozbudowie zakładów.
W 1967 roku zapadła decyzja o budowie cementowni „Kujawy”. Poseł Hałas zabrał wtedy głos w Sejmie:
„Cykl normatywny budowy cementowni ustalono na 44 miesiące, skrócono do 36, a zrealizowano w 33. Tak szybko jeszcze nigdy w Polsce nie budowano cementowni.”
Cementownia ruszyła 4 lipca 1972 roku — pół roku przed terminem.
Wcześniej oddano zakład kruszyw, którego koncepcję współtworzył Henryk Hałas.
W 1972 roku zatrudnienie w zakładzie wynosiło już 3 tysiące pracowników. Produkcja wzrosła z 60 mln do 1 miliarda zł rocznie. Powstały plany budowy nowej cementowni „Kujawy II” oraz zakładu „Bielawy II”. Celem było stworzenie największego kombinatu w Europie — o produkcji 7 mln ton rocznie.
Henryk Hałas pełnił funkcję naczelnego dyrektora Kombinatu Cementowo-Wapienniczego „Kujawy” aż do tragicznej śmierci 31 stycznia 1980 roku.
Pozostawił po sobie nie tylko zakłady, osiedla i park, który nazywał „trzecim dzieckiem”. Zostawił pamięć — żywą i trwałą.
Za swoje zasługi otrzymał wiele odznaczeń, ale najwyżej cenił Sztandar Pracy — podobnie jak jego ojciec. Rzadko się zdarza, by ojciec i syn — obaj z rodziny robotniczej, byli honorowani tym samym, najwyższym odznaczeniem — Sztandarem Pracy.
Mówili o nim:
„Nasz dyrektor”, „swój chłop”, „dobry człowiek”, „zawsze z ludźmi, nigdy ponad nimi.”
Słuchał, doradzał, pomagał. Nie budował tylko zakładów — budował mosty między ludźmi.
Dla robotników był dyrektorem, dla sąsiadów — serdecznym i życzliwym sąsiadem, dla młodych — wzorem. Nie nosił się z wielkością. Powtarzał:
„Im wyżej się wchodzi, tym więcej trzeba z siebie dać.”







